Tak Daniel mógł już
moderowany precel |Witaj, Franklin |Charlie i Lola

„Tak, Daniel mógł już sprzedać swego wołu, kilkaset koron — to pieniądz dla człowieka na hali Torahuzą, na górze i lesie, — jemu pieniądze są potrzebne. Dużo względów przemawiało z jego punktu widzenia za tem, aby targ odbył się natychmiast lato dobiegało końca, pasza na łąkach stawała się coraz gorsza, cena była wysoka, a w dodatku młody byczek Daniela dobrze podrósł w ciągu lata i mógł zastąpić stadnika.
Dwoje ludzi udało się na halę Daniela, by sprowadzić byka do sanatorjum, był to odźwierny i pecztarek. Przynieśli z sobą linę, którą odźwierny kunsztownie zawiązał dokoła szyi i pyska wołu.
— A to ci jakaś cienka Linka. — rzekł Daniel.
— Dość gruba, — odparł odźwierny.
Zanim jeszcze rozpoczęli swą wędrówkę, Daniel
miał swe wątpliwości i rzekł — To pytanie, czy doprowadzicie bydlaka do domu.
Odźwierny gwizdał na to i uważał, że nie pierwszy to byk, z którym się uporał w swem życiu.
Przebyb już kawał powrotnej drogi i wszystko szło dobrze, lecz nagle byk się odwrócił, utkwił pyskiem w ziemię i jął potrząsać łbem. Poznał, widać, że przyszedł na nieznane sobie pole, ludzie też mu byb obcy i djabła tam pozwob się prowadzić dalej na jakimś sznurku do biebzny, na szpagacie! Pieszczotbwe słowa i poklepywanie ani go grzały ani ziębiły, nic też nie wskórał kij, którego pocztarek użył na byka, ten zbywał go tylko sapaniem. Ano. Ale nie mogb przecie pozostać tu w miejscu, odźwierny klął już srodze. — Czy nie mógłbyś mu trochę przegiąć koniec ogona, przykazał, — ale zaczekaj, póki go dobrze uchwycę. Teraz!“(10)



Bracia Koala |Katalog |Implanty Zębowe