Typy |Miś Uszatek |Katalog
„Chimery
2 0 kwietnia. Dziś profesor znów zaprosił mnie do odbycia podziemnej podróży. Znaleźliśmy się ponownie w środkowej sali z promieniście rozchodzącymi się korytarzami.
— Zobaczy pan wiele, bardzo wiele — powiedział zagadkowo.
Chodziliśmy po niesłychanie długich korytarzach. Przed nami otwierały się drzwi do jasno oświetlonych pomieszczeń, pełnych skomplikowanych mechanizmów i przyrządów. Słyszałem ściszony pomruk i wyczuwałem trudną do uchwycenia wibrację.
Pomieszczenia łączyły między sobą niezbyt szerokie korytarzyki z błękitno świecącymi ekranami. W ścianach wyłożonych białymi kaflami widniały na wzór iluminatorów okrętowych okrągłe okna. Straciłem
orientację. Gdyby nie profesor, niełatwo by mi było stąd się wydostać.
W ścianie otworzyły się drzwiczki. Była to winda okrężna. Po wejściu do kabiny pomknęliśmy po ogromnym obwodzie. Ileśmy przejechali — trudno powiedzieć. Może z pięćdziesiąt metrów. Winda zatrzymała się. Wyszedłszy z niej, znaleźliśmy się w niewielkiej, niezbyt wysokiej sali cylindrycznego kształtu. Ściany z czarnego marmuru z białą ornamentacją u góry. Podłoga wyłożona białymi płytkami. Sufit stanowił ogromny, okrągły, świecący plafon. W sali panowała jakaś nie dająca się opisać, zniewalająca do czujnośoi cisza. Obejrzałem się.“(7)
Multilotek |moderowany blog |Blog
„Chimery
2 0 kwietnia. Dziś profesor znów zaprosił mnie do odbycia podziemnej podróży. Znaleźliśmy się ponownie w środkowej sali z promieniście rozchodzącymi się korytarzami.
— Zobaczy pan wiele, bardzo wiele — powiedział zagadkowo.
Chodziliśmy po niesłychanie długich korytarzach. Przed nami otwierały się drzwi do jasno oświetlonych pomieszczeń, pełnych skomplikowanych mechanizmów i przyrządów. Słyszałem ściszony pomruk i wyczuwałem trudną do uchwycenia wibrację.
Pomieszczenia łączyły między sobą niezbyt szerokie korytarzyki z błękitno świecącymi ekranami. W ścianach wyłożonych białymi kaflami widniały na wzór iluminatorów okrętowych okrągłe okna. Straciłem
orientację. Gdyby nie profesor, niełatwo by mi było stąd się wydostać.
W ścianie otworzyły się drzwiczki. Była to winda okrężna. Po wejściu do kabiny pomknęliśmy po ogromnym obwodzie. Ileśmy przejechali — trudno powiedzieć. Może z pięćdziesiąt metrów. Winda zatrzymała się. Wyszedłszy z niej, znaleźliśmy się w niewielkiej, niezbyt wysokiej sali cylindrycznego kształtu. Ściany z czarnego marmuru z białą ornamentacją u góry. Podłoga wyłożona białymi płytkami. Sufit stanowił ogromny, okrągły, świecący plafon. W sali panowała jakaś nie dająca się opisać, zniewalająca do czujnośoi cisza. Obejrzałem się.“(7)
Multilotek |moderowany blog |Blog